O SPEKTAKLU

 

Nikołaj Kolada
„MERYLIN MONGOŁ” (Murlin Murlo)

przekład – JERZY CZECH
reżyseria – BOGUSŁAW LINDA
scenografia – MAŁGORZATA SZCZĘŚNIAK
kostiumy – OLGA MOKRZYCKA-GROSPIERRE
światło – PROT JARNUSZKIEWICZ
opracowanie muzyczne - FABIAN WŁODAREK,
ROBERT SIWAK, BARTŁOMIEJ KRAUZ

premiera – 21.04.2012 r.

 

Występują:
Inna – AGATA KULESZA
Olga – OLGA SARZYŃSKA 
Misza – MARCIN DOROCIŃSKI
Aleksy – DARIUSZ WNUK

 

muzykę na żywo wykonują: Bartłomiej Krauz, Fabian Włodarek i Robert Siwak.

 

Jedna ze starych prawd głosi, że prawdziwa i odpowiedzialna sztuka powinna być z tymi, którzy cierpią, których boli życie, którzy nie mieli tyle szczęścia co inni. Nikołaj Kolada, uważany za najwybitniejszego współczesnego dramatopisarza rosyjskiego, podziela ten pogląd. Jego głośna, grana na całym świecie sztuka „Merylin Mongoł” niczego nie ubarwia i nie upiększa. Świat w niej przedstawiony jest ciemny
i dotkliwie bolesny, choć nie brak w nim wielkich i pięknych marzeń.

Oto urodziwa, ale za to łatwowierna, niezbyt rezolutna Olga – zaniedbywana przez matkę, poniżana przez siostrę alkoholiczkę i wykorzystywana przez draba z sąsiedztwa – marzy o szczęśliwym życiu w wielkim mieście. Chce wyjechać ze swojej prowincjonalnej dziury, zerwać beznadziejny romans, spróbować żyć inaczej. Nadzieja pojawia się wraz z przyjazdem Aleksego – oczytanego, nieśmiałego i delikatnego. Tyle tylko, że marzenia Olgi nikogo nie obchodzą i nie wzruszają. Całe miasteczko żyje oczekiwaniem na ogłoszony przez lokalną wróżkę koniec świata.

 

Czas trwania spektaklu: 2 godz.

SPEKTAKL DLA WIDZÓW PEŁNOLETNICH.

 

Informacje dotyczące cen biletów, planu widowni i kasy biletowej są dostępne na stronie BILETY.

Licencja na wystawienie utworu została wydana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS (w imieniu Autora) oraz Agencję Dramatu i Teatru ADiT (w imieniu Tłumacza).  

 

Galeria

 

fot. Bartek Warzecha

 

Recenzje

 

 

Linda jak von Trier, czyli „Melancholia” na Uralu

(…) Bohaterki „Merylin Mongoł”, jednego z najpopularniejszych tekstów współczesnej literatury rosyjskiej, żyją banalniej niż w telenoweli, żałośniej niż w interwencyjnym reportażu społecznym. Nie mają też szans, by efektownie zginąć.  (…) Agata Kulesza gra pyskatą brzydulę ze swobodą i umiarem. Dzięki czemu spektakl nie zmienia się w widowisko „scen kilka z życia pijaków, z którymi nie mamy nic wspólnego”. Głośna, wulgarna i roszczeniowa, a jednak nie traci kruchości. Nawet gdy ma na sobie niewiele poza kabaretkami i kusym topem, wygląda jak objuczona przygniatającym ładunkiem, który zaraz zwali ją z nóg.

Napisany już ponad 20 lat temu dramat Kolady był jednym z pierwszych głosów o życiu na współczesnej rosyjskiej prowincji, który przedarł się do świata. Oprócz reporterskiej wrażliwości i świetnie napisanych dialogów wyróżnia się czymś jeszcze. Kolada zawarł w nim całą swoją niechęć do literatury mającej społeczne ambicje. Chcecie zbawiać świat książkami i pięknymi słowami? Myślicie, że sztuka zaangażowana jest w stanie wyciągnąć kogokolwiek z biedy czy pijaństwa? To popatrzcie tylko.

W spektaklu Bogusława Lindy ten pogląd potraktowany został na poważnie. Żadna z postaci nie budzi takiej antypatii i nie wyrządza tylu szkód co mający ambicje misjonarza Alosza. Ten akt niewiary w sztukę społeczną, powtórzony za Rosjanami, nie ma już takiej siły prowokacji ani oskarżenia. Ale spektakl Lindy to okazja, by użalić się nad losem nieszczęsnych bohaterów, którym aktorzy (zwłaszcza Kulesza i Sarzyńska) nadali głębokie, ludzkie rysy.

Joanna Derkaczew, „Gazeta Wyborcza”, 2012/95

 

Znakomita rola Agaty Kuleszy

… jest największym atutem „Merylin Mongoł” w reżyserii Bogusława Lindy.

Nowy, postdramatyczny teatr, w którym wszystko jest brane w cudzysłów, konwencje obnażane, a aktorstwo zdystansowane – odzwyczaił nas od mocnego grania. Dzięki Agacie Kuleszy wraca ono w wielkim stylu. Jednocześnie dostał szansę tradycyjny, realistyczny dramat. Od chwili, gdy aktorka pojawia się na scenie, spektakl nabiera życia, staje się wyrazisty. Zapominamy o rzeczywistości – paradoksalnie, bo rola Kuleszy jest mocno w niej osadzona. (…)

Kulesza świetnie gra poalkoholowe zachwianie równowagi, uśmiech rozmywający się pod wpływem siwuchy i niedające się opanować tiki na twarzy. Wreszcie: zastygające spojrzenie, gdy refleksja o nieudanym życiu jest mocniejsza od wódki. Liryczną pointą tej roli jest song „Uciekaj moje serce” Agnieszki Osieckiej i Seweryna Krajewskiego śpiewany razem z Olgą Sarzyńską.

Linda dobrze poprowadził aktorów, dając im szanse na sportretowanie zwykłych ludzi, których los rzucił do miasta, gdzie poza wszechogarniającym poczuciem nieszczęścia życie, dosłownie, zatruwają fabryki jajczarsko-drobiarska i koksowo-chemiczna. Scenografię mieszkania z wielkiej płyty stworzyła Małgorzata Szczęśniak – z łóżkiem upchniętym w kącie, umywalką, martwą naturą jabłek i zielonkawą mozaiką klatki schodowej.

Aleksy (Dariusz Wnuk), który snuje inteligencką opowieść o miłości do wielkiej rosyjskiej literatury i skrobie na boku powieść mającą odmienić świat – rozmieni idealizm na drobne. (…)

Jacek Cieślak, „Rzeczpospolita” 2012/95